piątek, 1 sierpnia 2014

1 sierpień

Z racji tego, że dawno nie pisałam postanowiłam, że w końcu się odezwę :)
Praktycznie nic się nie zmieniło ze mną, u mnie itd. 
Ze zdrowiem idzie ku lepszemu, już 48 tydzień chemii. Już tak blisko do końca!
14 czerwca miałam wesele na którym wybawiłam się za wszystkie czaasy <3 
Podsyłam kilka zdjęć, niestety nie mam wszystkich ale gdy tylko je będę mieć na pewno się nimi podzielę :D







Ostatnio byłam na kontroli w Krakowie, pani doktor nie skarżyła się na mnie, czyli tak jak przypuszczałam, mój ukochany odchodzi małymi krokami. Uff :D
Następną wizytę mam dopiero 4 września, natomiast 26 września jadę do reumatologa z powodu bólu kości, o których już wspominałam.. 
Jak na razie korzystam z wakacji! 
A mówiąc już o wakacjach to zaczęłam je świetnie, ponieważ pojechałam na obóz onkologiczny na Węgry. 
Było świetnie, poznałam tylu świetnych znajomych z którymi super się rozumiemy (wiadomo z jakiego powodu). 
Miłej drugiej i ostatniej połówki wakacji! Wypoczywajcie :)

środa, 7 maja 2014

6 maj

Dzisiaj, kontrola w Krakowie. Mnóstwo badań do pobrania, duuże kolejki, czekanie do 12 żeby wejść do gabinetu doktorki. Następnie zapisanie się do poradni reumatologicznej, ponieważ bolą mnie ciągle stopy, kolano i bark. Jest to uciążliwe, bo na dłuższe spacery nie za bardzo mogę chodzić, a szkoda siedzieć w domu w taką piękną pogodę! Terminy do kontroli mam następujące, 12 czerwiec do reumatologa i 17 czerwca do hematologa. Tak, że czerwiec będzie super, zwłaszcza że pomiędzy kontrolami idę na wesele kuzynki :D

Ostatnio zaniedbałam mojego bloga, ponieważ mam dużo nauki. Koniec roku się zbliża i nauczyciele dużo zadają. Przez ten czas wszystko mi płynęło na nauce i leniuchowaniu, gdy tylko mogłam. 
Ostatnio w ładną pogodę wzięłam lustrzankę i poszłam z kuzynami na spacer. Efekt był taki: dużo zdjęć, duży ból barku i stóp. Ale przynajmniej zobaczyć uśmiechnięte twarze kuzynów to jest coś. Podsyłam kilka zdjęć z tego naszego "małego" wypadu i muszę się pochwalić fryzurą :D 




czwartek, 27 marca 2014

27 marzec

Siemano :D
Dzisiaj kontrolka w Krakowie. Wszystko w porządku ze zdrowiem, oprócz tego iż mam białaczkę (wiem, wiem. suchar roku). Pani doktor zleciła mi na następną kontrolę trylion badań, oczywiście z powodu bólu nogi. W sumie to tyle ze spraw zdrowotnych, spotkałam jeszcze moich znajomych i tak zleciało. Następnie wróciliśmy do domu. O 17 przyjechały do mnie panie z fundacji "Dziecięca Fantazja" iiiii dostałam lustrzankę ♥ jestem taaaka szczęśliwa, dziękuje! Byli również z nimi wolontariusze z Kanady i jak zaczęli mówić po angielsku, to ja sobie myślę "no zaje*iście, nie umiem przecież angielskiego".
Ale na jakieś pytania po odpowiedziałam, honor uratowany. Wszyscy byli strasznie mili. Załączam w załączniku parę zdjęć z wizyty fundacji. Przepraszam za tak mało wpisów, ale dodaję wtedy gdy mam kontrolę w Krakowie. A po drugie, duuużo nauki w tym liceum :/ Następna wizyta jest 6 maja, więc oczekujcie na wpis :) 
Miłego wieczorku :)









czwartek, 20 lutego 2014

20 luty

Witam wszystkich ;)
Pasuje coś nie coś napisać na blogu, co u mnie.
Hm, dzisiaj byłam na kontroli w Krakowie. Wczesne wstawanie, jazda i jestem w Krakowie.
Spotkałam przy okazji "starych" znajomych, przynajmniej było miło. O godzinie 10 zawołała mnie pani doktor, no to jak przystało na dobrą pacjentkę weszłam do gabinetu. Tam oczywiście sprawdzanie morfologii, osłuchanie itp. Od ponad miesiąca boli mnie w kostce, więc zgłosiłam to również do doktorki.
Przynajmniej nie olała mnie i nie powiedziała "to pewnie źle sobie stanęłaś". Skierowała mi badania i od razu jak wyszłam z gabinetu, to kierowałam się do punktu pobrań. Pojechaliśmy od razu do domu, z małymi wstąpieniami do tesco, kfc, urzędu ;) później zadzwoniliśmy po wyniki, wszystko wyszło ok. Czyli tylko zażywać lekarstwo na nogi, które zaleciła mi pani doktor. Szkołę odpuściłam, gdyż pani dyrektor powiedziała, że musiałabym zmieniać formalności co do nauczania indywidualnego i czasowo dopiero bym w czerwcu przyszła. Więc od 2 klasy liceum, zacznę już normalnie chodzić do szkoły-mam taką nadzieję, a podobno nadzieja matką głupich :))
Więc to tyle jak na dziś, następny wpis postaram się napisać po następnej wizycie, która jest pod koniec marca. Do usłyszenia :)

piątek, 3 stycznia 2014

3 styczeń

3 styczeń 2013 rok. Zawarcie małżeństwa z moim "kochaniem".
Tak, dokładnie rok temu zaczął się mój związek z "skarbem". Niestety, "skarb" nie okazał się być taki fajny, jak to obiecywał. Rodzice nie byli za tym związkiem, ale ja musiałam postawić na swoim. Wyszłam za niego za mąż i musiałam się z nim użerać przez całe 8 miesięcy. Teraz jesteśmy w trakcie rozwodu. On mieszka w Krakowie, ja w Rabce. Czasami go odwiedzam, ale nie za często. Spytacie: Po co odwiedzasz? Przecież zniszczył Ci życie, zdrowie.. Odpowiem wam, bo mamy jeszcze nie wyrównane rachunki. Niestety, ale musi mi zapłacić za szkody wyrządzone przez te 8 miesięcy naszego małżeństwa. Sprawa rozwodowa niestety jeszcze trochę potrwa, ale mam nadzieję, że w końcu się od niego uwolnię! Następna sprawa dotycząca rozwodu jest 13 stycznia. Nie mogę uwierzyć, że tak łatwo zaufałam "skarbowi" i po niespełna 3 tygodniach znajomości wyszłam za niego za mąż. Po co? Po co? No cóż, to jest dla mnie nauczka do końca życia, nie ufać tak łatwo "mężczyznom". I ostrzegam też was, jeżeli nagle ktoś taki jak mój "mąż" zawróci wam w głowach, to błagam, nie popełniajcie tego błędu co ja..

Na sam koniec czytelnikom mojego bloga, na Nowy Rok życzę przede wszystkim mnóstwo zdrowia, aby nigdy was nie opuszczało, miłości, optymizmu, szczęścia, pogody ducha i prawdziwych przyjaźni.


A teraz pomyślcie sobie życzenie, po cichu i wiedzcie, że właśnie TO wasze marzenie poleciało razem z moim lampionem szczęścia :)

niedziela, 15 grudnia 2013

środa, 23 października 2013

23 październik

Cześć i czołem! Miałam opowiedzieć jak to było po moim zabiegu. No to tak:
W czwartek pojechałam do poradni chirurgicznej, żeby się przyjąć i wgl. Oczywiście tysiąc razy lekarze musieli mnie osłuchać i sprawdzić, że na 100% jestem zdrowa. Następnie po opaskę i do pokoju przedoperacyjnego. Tam długo nie czekałam, bo może 20 minut. Pani kazała mi przebrać się w sweet piżamkę i czekać. Dostałam tzw. "głupiego jaśka" w tabletce, położyłam się na łóżku. Następnie założyły mi wenflon. Pani anestezjolog przekonywała mnie, żebym usuwała wejście centralne w znieczuleniu miejscowym, że szybciej wyjdę do domu i wgl, ale ja jestem tak uparta, że nie chciałam i zdecydowałam się na znieczulenie ogólne. Podano, nawet nie wiem kiedy odleciałam. Później chirurg mnie wybudzał, zresztą bardzo fajnym tekstem "No wstawaj, że już". Jechałam tym korytarzem, a ludzie patrzyli się na mnie jak na jakiegoś cudzoziemca. Przy wszystkim byli rodzice, za co im z całego serca dziękuje! Przewieźli mnie na odział dzienny chirurgi i tak spędziłam czas do piątku. W piątek tylko czekałam na wypis. Pielęgniarki poprosiły mnie, żebym przyszła do zabiegówki na zmiane opatrunku i usunięcie wenflonu. Ucieszona, że już nie mam wejścia centralnego poszłam. Personel-strzał w dziesiątkę. Przed południem miałyśmy już wypis, tylko poczekać na tatę i jedziemy. Ale ja to ja, oczywiście okrąglak musiałam zobaczyć :) Niespodzianką była Aga-wolontariuszka z mojej miejscowości. Pośmiałyśmy się i wróciłam do dziewczyn z okrąglaka. Koło 14 w końcu w domu, szczęśliwa jak nigdy. Jutro jadę na kontrole do poradni chirurgicznej, a za tydzień w środę do mojej poradni hematologicznej. Pozdrawiam i miłego dnia życzę :)